Ga Ga Art, ostatni status prawny - wyrejestrowana. Właścicielka zaangażowała się w pracę społeczną w Fundacji Commodus. Postawiła na priorytet wydawniczy i pracę na rzecz Fundacji Commodus. Twierdzi, że w dobie upadku czytelnictwa, łatwiej napisać książkę, trudniej wydać, a jeszcze trudniej sprzedać. Wydawanie książek można dziś nazwać działalnością charytatywną. "Medaliony Motoryzacji" - pomysł cyklu powięconego ludziom, którzy za szybko i nie potrzebnie odeszli z kręgu osób zwizanych z motoryzacją. Po opublikowaniu "Od A do Z Samochód składa się ze skrótów" chcieliśmy wydać coś poczytniejszego i popularniejszego od niszowych skrótów i zrealizowaliśmy zamierzenie. Powstała książka bliższa ludziom. Publikacja jest do kupienia na www.kimrally.pl Witold Prószyński - prezes Automobilklubu Centrum podczas promocji prezentuje Medaliony Serdeczne Podzi?kowania! Nie byłoby tej ksi?ążki, gdyby nie entuzjazm i bezinteresowna pomoc wielu ludzi, którym z całego serca dziekuję Panu Prezesowi Adamowi Kodziejczykowi i Pani Monice Dobrolubow z Ford Polska za wsparcie i zorganizowanie uroczysto?ci premierowej książki, w rocznicę pamięci o odejściu Januszua Kuliga oraz wszystkim którzy się przyczynili do jej powstania.
Grażyna Gregorowicz Planowane są kolejne tomiki z tego cyklu, a nazwiska do postaci tytuowych czekają na opracowanie i wydanie. W ten sposób zachowany zostanie ludzki znak pami?ci o osobach z brany motoryzacyjnej, których ju? nie ma po?ród nas. Nie wszyscy w kolejce do "Medalionów" to rajdowcy, a te? zas?uguj? na znak czasu i pióra w postaci kart ksi??kiki. Bo jak napisa? - w odpowiedzi na pomysł "Medalionów..." - jeden z dziennikarzy -„Brakuje u nas kultury motoryzacyjnej, którą tworzy pamięć, a co za tym idzie historia. W motoryzacji jesteśmy częścią historii światowej i jelśi nie będziemy pamiętać zarówno o Bublewiczu jak i o Nuvolarim, o Fordzie i T. Syrenie, to zawsze będziemy tylko adeptami świata automobilizmu. Ja, aż wstyd się przyznć mam niewiele doświadczeń. U schyłku lat siedemdziesiątych i w latach osiemdziesiemdziesiątych udało mi się poznać, zaprzyjaźnić i uczyć od takich mistrzów jak Marian Bublewicz, Rysiu Granica, trochę poznałem Jasia Rippera, Marka Varisell, M. Stawowiaka i Andrzeja Jaroszewicza. Wyścigowego i rajdowego rzemiosła uczył mnie i mojego głównego drivera Andrzeja Szyjkowskiego Sobiesław Zasada, gdzieś w połowie lat siedemdziesiątych. Wyjazdy z ostatnich lat spowodowały, że większą niż o wymienionych wiedzę mam o wielkich polskich ścigantach sprzed wojny – hrabiach: Zaborowskim i Czajkowskim oraz o Nuvolarim, Ascarim i Varzim. Poznałem też Claya Ragazzoniego, Jackie Ickxa, Stirlinga Mossa, Johena Massa i M. Hakkinena. Dobrze poruszam się w wiedzy o sportowym wynaturzeniu pt. rajdy terenowe. Wielokrotny mistrz polski 80-letni Stachu Lisowski to przyjaciel, kolega. Nie bez celu przywołuję tu historię. Może warto byłoby stworzyć klub wydawniczy dla tej czśsci historii - zachować pamięć dla przyszłych pokoleń. Mówię to, jako dziennikarz i pasjonat motoryzacji”. Ryszard Romanowski Zatem nasuwa się wniosek, że wielu jest ludzi, którzy mogą się podzielić ciekawymi, unikatowymi wspomnieniami i czy wolno nam to zaprzepaścić?
|